Category Archives: MOJE WYPRAWY

Moje wyprawy wędkarskie

Zapraszamy do nowego działu Moje Wyprawy. Tutaj opisywać będziemy wasze najciekawsze wyprawy na ryby. Może jakiś okaz się trafił który połamał wędkę? Może posiadasz zdjęcie ryby gigant? Czyli wszystkie wasze przeżycia na wyprawach wędkarskich. Prosimy o przysyłanie zdjęć i parę słów o wyprawie gdzie łapaliście, na jaką przynętę, jaką zanętę stosowałeliście, Informacje i porady oraz nowości ze świata wędkarstwa itp., na Adres e-mail: pzw.narew38@gmail.com

Udany trening spinningowy

W dniu 22.04.2012 udałem się wraz z kolegą Robertem na jeden z treningów spinningowych. W trakcie wyjazdów staram się wypróbować przynęty w różnych rodzajach łowisk. Tym razem łowiliśmy na zalewie PZW w Grodzisku na rzece Orz. Techniką bocznego troka w godzinach popołudniowych obławiałem okolice podwodnych zarośli gdy poczułem silne branie. Po delikatnym i długim holu (na żyłce 0,12) na brzegu wylądował piękny złoty lin. Po zmierzeniu okazało się, że ma 47 cm. Jest to mój rekord. Obok zdjęcie tej ryby zrobione małym aparatem kompaktowym Canon przez Roberta. Przynętą był mały paproch firmy Manns zakupiony w sklepie wędkarskim „LIN” przy ul Chopina 4 w Ostrołęce.

 


 Wyjazd do Łeby

W dniach 30.04.-04.05.2012 r. przebywałem z rodzinką w Łebie (przez cały czas dużo słońca przy temperaturze około 12 stopni – zimno, duża różnica bo w centrum kraju około 30). Miałem zamiar połowić dorsza, śledzia lub inne rybki z tamtego terenu. A rzeczywistość była inna. Okazało się, że wyprawy w morze wstrzymane ze względu na prognozowany silny wiatr. Nie można nawet było dokonać rezerwacji (w tym okresie tylko raz wypuścili wędkarzy w morze – wyniku nie znam bo już wyjechaliśmy). Przezbroiłem się na śledzia z zamiarem wędkowania z molo. Okazało się, że z uwagi na zarybianie kanałów portowych do 25.05.2012 r. wprowadzono całkowity zakaz połowy w strefie morskiej do mostów w Łebie na kanałach (trochę dziwne bo czy ryba rozróżnia granicę po której stronie mostu mogą żerować). W takiej sytuacji pozostało mi szukać coś innego. Możliwości to jeziora Sarbsko, Łebsko lub kanał łączące jeziora z morzem do mostów. Jeziora są mało atrakcyjne wędkarsko o tej porze roku, tak więc pozostały kanały. Trochę miałem pod górkę z ustaleniem możliwości zakupu pozwolenia na wędkowanie w kanałach. Dwa kanały dwóch właścicieli. Zezwolenia w sklepie wędkarskim w miejscowości przy ulicy 10 Marca (sklep dobrze zaopatrzony z miłą obsługą). Cena zezwolenia 5 zł  za dobę na kanał łączący jezioro Sarbsko. Mając zezwolenie ruszyłem na łowisko. Dużo wędkarzy ale nie trudno o dogodne stanowisko. Ryby (płoć, krąp, okoń) żerują na całym odcinku i to intensywnie, szczególnie krąpie). Miejscowi mówili, że przed zmianą pogody (wiatru) ryby żerowały bardzo intensywnie. Łowili płocie o wadze 1,8 kg. (potwierdziłem z kilku źródeł). Osobiści wędkowałem dwa razy z zadowoleniem. Duże krąpie takie do fajnego holu. Zestaw z gruntu lub na przystawkę – kukurydza konserwowa i należy stosować delikatne zestawy (przepon 12 żyłka, 10 hak). Ogólnie cel był inny ale było dosyć sympatycznie, szczególnie świeże czyste zimne powietrze Skandynawskie i dużo słońca.Pozdrawiam Jacek Rusinek


Pierwsze okazy w tym roku

Witam  mam na imię Piotr w dniu 12.06.2012r. w łęgu starościńskim na starorzeczu Narwi na srebrną obrotówkę zniebieską gumową rybką złowiłem szczupaka który miał 54cm i ważył 1.15kg. może nie jest duży ale to pierwszy w tym roku i uznałem że może warto się tym podzielić-jako świadków było dwóch moich braci z którymi przeważnie wędkuje razem. W dniu 16.06.2012 w miejscowości Wykrot złowiłem karpia 38cm 1.65kg (feeder haczyk nr 10 przynęta to pinka)Pozdrawiam Piotrek

sobotni (01.07.2012) wynik z Wykrotu. Pozdrawiam Piotr Mucha

 

 

 

 


Fiord Norweski

W miesiącach Maj, Czerwiec, Lipiec przebywałem w Norwegii , czasami wybierałem sie na tamtejszy fiord i łapałem ryby ze skał na głębokości 30 m. na tak zwana choinkę. Niestety nie miałem okazji łapać z łodzi ale widziałem jakieeee ryby przywozili wędkarze z kutrów i łodzi. Ryba przedstawiana na zdjęciu obok to Witlinek, najczęsciej którą można tu złowić.   Nie znam wędkarza, który będąc raz w Norwegii nie chciał tam znowu pojechać. Zwłaszcza, że, wędkarstwo nizinne w Polsce nie ma kolorytu europejskiego a ceny, lepiej … nie wspominać. Niepowtarzalna przyroda i krajobrazy fiordów, czysta woda, minimalne zaludnienie (około 10 krotnie mniejsze niż w Polsce) i przede wszystkim olbrzymia ilość ryb, łowienie których nie wymaga licencji wędkarskiej, to bezsprzecznnie przekonywujące argumenty do zastanowienia się nad wyprawą wędkarską do norweskich fiordów. Nawet gdyby to miała być wyprawa dopiero w następnym (trzecim) tysiącleciu, zachęcam. Ja wybieram się jeszcze w tym roku.

Oczywiście, wody morskie Norwegii bogate są w dorsze, występujące zarówno w pobliżu linii brzegowej, jak i na głębszych wodach. Atrakcją dla wędkarzy łowiących wcześniej na wodach Bałtyku jest możliwość złowienia dorsza pomarańczowego lub czerwonego. Kilkunastokilogramowe trofea nie są tutaj rzadkością.
Oprócz dorszy, w Norwegii złowić można łososie, szczególnie kiedy podążając na tarło wpływają do ujść rzek. Tym, których zadowala upolowanie mniejszej ryby, polecam łowienie śledzi i makreli – na przykład metodą na choinkę. Inne gatunki ryb, które można złowić to czarniak, seje, flądra, rdzawiec, halibut, witlinek zwany przez wędkarzy Polsko-Norweskich jako viking czy koleń. Złowienie kolenia może być szczególnym powodem do dumy, gdyż ryba ta jest gatunkiem rekina. Pozdrawiam Rafał Wojtkowiak

                                Krótki filmik zobacz>>>


Wyprawa na lód

W przedostatni dzień 2012 roku zrobiliśmy rekonesans wędkarski na lód.lech

Na jeziorze Rekowym lód 20 cm lity gładki i bardzo śliski. Ryby brały trochę nieśmiało na początku. Trafiały się okonie i okonki. Póżniej do zanęconych otworów podeszła biała ryba, głównie płotka i krąpie. Największym walorem było słońce i dodatnia temperatura na lodzie, nic tylko gęby opalać.

Wyprawa udana i jeżeli pogoda się nie zmieni nie będzie dużych mrozów , które zetną grubym lodem głębokie i duże jeziora takie jak Śniardwy to pozostaja nam te mniejsze jeziorka koło szczytna.

PIC_0038PIC_0049A

 


Leszcz spod lodu

Zdjęcie przedstawia Leszcza 2,30 kg mierzącego 54 cm, złowionego na Jeziorze Śniardwy w dniu 2 marca 2013r. o godzinie 11:50, oczywiście metodą podlodową. Leszcz skusił się na złotą wolframową mormyszkę uzbrojoną w ochotkę z gruntu 2,5m.

Wyciąganie ryby było bardzo pasjonujące gdyż należało rozkuć pierzchnią przerębel z powodu iż leszcz w żaden sposób nie chciał przejść przez dziurę. Pozdrawiam Arkadiusz Dąbrowski


Dorsz spod lodu

W dniu 2 marca 2013 r. żarłoczny maluszek :-) skusił się na mrożony filet z makreli. Najciekawsze jest to że został dorszzłowiony spod lodu na zwykła wędkę gruntową o długości 3 metrów i wywierceniu 3 otworów w lodzie bo w żaden sposób nie dało by go rady wyciągnąć. Dorsza przedstawiam na zdjęciu ważył 7 kilo połów odbył się na fiordzie w Norwegi. Pozdrawiam Rafał

 

 


 Pierwszy Linek w tym sezonie

W dniu 27 kwietnia 2013 r. złowiłem Linka nie za duży ale jest. Na początek sezonu wystarczy :-))) Łowisko Wykrot

Z wędkarskim pozdrowieniem Piotrlinek

 

 

 

 


 3 szczupaki w ciągu jednego dnia

Dnia 07.08.13r w upał ponad 30 st. Pan Marcin z naszego koła złowił 3 szczupaki:

172 – 88cm, złowiony na kopyto

174 – 87cm, złowiony na kopyto

166 – 84cm, złowiony na jerka Salmo

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Wszystkie złowione na  Mazurskim jeziorze Wersminia, w ciągu jednego, piekielnie upalnego dnia. Ostatni, najmniejszy, wziął o 12.00 w południe na jerka. Wszystkie wróciły do wody.

Z wędkarskim pozdrowieniem Marcin

 

 


Liny dziś brały !!!

W dniu 18 sierpnia 2013 r. złowiłem  dwa Liny na żwirowni Brzuze  jeden 38 cm drugi 46cm. Liny skusiły się naSAM_9255 czerwone robaki ze sklepu wędkarskiego LIN :-)

Z wędkarskim pozdrowieniem Robert

 

 

 

 


Szczupaki z Łęgów

W dniu 3 września 2013 roku koledzy z naszego koła Grzegorz Kowalczyk i Łukasz Garbulewski wybrali się na starorzecze Narwi w miejscowości Łęg . Wędkowali metodą na żywca wyniki jak na początek września były fascynujące 3 szczupaki w ciągu dwóch godzin. Wszystkie miały ponad wymiar i z powrotem trafiły do swojego akwenu. Zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmu.


 Leszcz na feedera

W sierpniu 2013 r. złowiłem Leszcz nie za duży ale jest 52 cm nie ważony. Skusił się na pęk czerwonych robaków :-)))leszczzz Łowisko Narew przy ujściu Omulwi.

Z wędkarskim pozdrowieniem Piotr Stepnowski

 


 Listopadowy LIN

W dniu 17.11.13 roku na  Żwirownia Brzóze  po 3 godzinnym poszukiwaniu szczupaka, duże przynęty nie zaowocowały.SAM_9745 Zmiana zestawu na boczny trok, okazał się strzałem w dziesiątkę!!! Kolor paprocha zostawiamy w tajemnicy UśmiechPierwszy rzut i siedzi!!!Uśmiech Lin długości 46cm waga 1,63kg Wszyscy łowiący wędkarze w pobliżu byli zdziwieni że o tej porze roku Lin skusił się na paprocha. Z dala krzyczeli kobiety do wędkowania, mężczyźni do garów.Gorąco Pozdrawiamy panów z drugiego brzegu!!!!

Z wędkarskim pozdrowieniem Mariola Pyskło

 


 

Listopadowy wypad na Bałtyk i Łupawę

            W listopadzie dwóch kolegów z naszego koła Dariusz Dylewski oraz Mariusz Kobyłecki  wspólnie z kolegami z  Wędkarskiej Braci zorganizowali wypad na bałtyckie trocie. W tym roku doszedł też mały bonusik w postaci jednego dnia na Odcinku Specjalnym NoKill na Łupawie.

Zaczęliśmy od łowienia z bałtyckiej plaży na Rozewiu. Niestety fala była troszkę za duża żeby dostać się na drugą rewę, więc szukaliśmy srebrnego szczęścia trochę bliżej. Całe szczęście że wiaterek mieliśmy w plecy i mogliśmy wykonywać dalekie rzuty. No cóż, wszystko jedno i tak było za blisko. Z informacji jakie do nas docierały od kolegów wędkarzy z Pomorza, troć jeszcze była dość daleko od brzegu.

11

 

 

 

 

 

 

 

1000368_420881888039436_1580637700_n

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zmiany blaszek też nic nie dawały

22

 

 

 

 

 

 

 

 

Chodziliśmy wzdłuż brzegu i szukaliśmy możliwości dojścia na drugą rewę

Niestety ale dzień zakończyliśmy wynikiem zerowym, ale przynajmniej nawdychaliśmy się jodu.

W niedzielę pojechaliśmy na OS NK na Łupawie poszukać lipieni z muchówkami.

Jest to odcinek o długości 7,5 km na który nie ma rocznych zezwoleń. Są sprzedawane tylko jednodniowe i to nie więcej jak 10 zezwoleń na dzień.

Tam podzieliliśmy się na 2 grupy. Jedna poszła w dół od mostku, a druga, w której ja byłem, w górę od mostku.

Zaraz za mostkiem w pierwszym wpuszczeniu muchy (nimfy) do wody

Mam fajne branie

Okazuje się że to jakiś waleczny osobnik i trzeba użyć podbieraka

Potem odhaczenie rybki

Jako że pstrąg złowiony został w okresie ochronnym, szybki pomiar (ponad 40 cm), sesja zdjęciowa i pstrąg wraca do wody.

Potem było jeszcze parę mniejszych pstrągów. Niestety ale lipienia nie udało mi się złowić. Okazało się że grupa która poszła w dół od mostku parę lipienie złowiła.

Wyjazd, jak zwykle z Wędkarską Bracią, był udany.

Z wędkarskim pozdrowieniem

Dariusz Dylewski

 Autorem zdjęć jest kolega z Wędkarskiej Braci Michał „Laska” Laskowski


 

Styczniowy wypad 2014 na drwęckie trocie

        Pewnego styczniowego dnia, zresztą, jak co roku, postanowiłem rozpocząć sezon trociowo – pstrągowy na rzece Drwęca w okolicach Lubicza Dolnego.

Godzina 3:00 wsiadam do samochodu i obieram kierunek na Toruń. W Lubiczu jestem o 6:30, jest jeszcze ciemno, więc powoli szykuję sprzęt i siebie. Jak zaczyna się trochę rozwidniać ruszam w kierunku rzeki. Niestety, ale na odcinku gdzie chciałem łowić jest już sporo spinningistów. Chwila rozmowy i dowiaduję się, że początek stycznia był bardzo dobry, a teraz jest już gorzej. Wracam do samochodu i kieruję się w stronę Nowej Wsi. Samochód zostawiam na bocznej dróżce i schodzę nad wodę. Tutaj w zasadzie nie ma nikogo.

zdj 1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na pierwszy ogień zakładam typowego woblera trociowego głęboko schodzącego. Obławiam i spowolnienia i szybkie warkocze nurtu. Godzinka machania z małymi przerwami na papieroska i nic. Zmieniam woblerka na wahadło i nadal bez efektu. Przechodzę bardziej w górę rzeki i zaczynają pojawiać się też inni wędkarze. Okazuje się, że jak na razie nikt nic nie złowił, ba, nawet nie miał kontaktu z rybą.

zdj 2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zmiany przynęt nadal nie przynoszą efektu. Próbuję nawet na to, co według niektórych łowców troci jest profanacją, czyli na różne gumki, większe i mniejsze, też bez efektu. Dochodzę do bardzo obiecującej prostki, jest tu trochę kamieni na dnie i jakby małe zatoczki.

zdj 3

 

 

 

                Zakładam obrotówkę, 15 gramowego Ulara Longa ze skrzydełkiem w czerwone paski. Obrotówka bardzo pięknie pracuje, rzut pod przeciwległy brzeg, delikatny ruch kijem i schodzi ona pracując pod brzeg, na którym stoję. Jak na razie cisza. W pewnym momencie dociera do mnie wiadomość, że trochę poniżej mnie została wyjęta troć około 70 cm. U mnie nadal bez efektu. Postanawiam trochę odpocząć i się posilić. W tym czasie wędkarz stojący parę metrów poniżej holuje rybę. Okazuje się, że jest to szczupak trochę powyżej 70 cm, więc i ja zaczynam dalsze biczowanie wody.

          Zmieniam przynęty i nic. Wracam znowu do Ularka. Postanawiam też zmienić trochę sposób jego prowadzenia. Zaraz po rzucie zaczynam powolne zwijanie, tak że czuję od czasu do czasu jak obrotówka tracą o dno. W pewnym momencie czuję najpierw jedno delikatne szczypnięcie, potem drugie, i za chwilę obrotówka przestaje pracować. Szybkie zacięcie i czuję, że mam rybę na kiju. Początek holu to walka przy samym dnie, robi 3 krótkie odjazdy i podchodzi pod powierzchnię, ale nadal nie widzę co mam na kiju.  Postanawiam delikatnie podkręcić hamulec i spróbować ją podciągnąć do siebie. W odległości jakichś 5 może 7 metrów ode mnie rybka zatańczyła na ogonie i wtedy zobaczyłem, że to piękny pstrąg tęczowy. Jeszcze chwilka i tęczak ląduje w podbieraku. Zacięty był idealnie, 2 groty kotwicy wbite były w jego pysk.

dylewski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Pomiar wskazuje 60 cm, jest to moja życiówka pstrąga tęczowego. Przychodzą z gratulacjami wędkarze, którzy łowili w pobliżu. Jeden z nich mówi, że to nie jest tęczak z zarybień, ani uciekinier z hodowli, tylko typowy morski pstrąg tęczowy, któremu udało się ominąć sieci rybackie stawiane na Wiśle. Mówię sobie, jest jedna, może będzie i druga rybka. Zaczynam dalej ich szukać. No cóż, prawdopodobnie Drwęca stwierdziła że jedna rybka mi wystarczy. Łowienie kończę około 15 i wracam do domu.

                Taki wyjazd polecam wszystkim wędkarzom. Nawet jak okaże się że nic się nie złowi, to dla panującej tam atmosfery. Nikt nikogo nie uważa za rywala, w czasie rozmowy podpowie na co najlepiej łowić i jak trzeba pomóc przy podbieraniu rybki to pomoże.

 Z wędkarskim pozdrowieniem

Dariusz Dylewski


 

 

 

 

 

opublikowano w: MOJE WYPRAWY | Dodaj komentarz